KOŁO ŻYCIA – JAK ŚWIADOMIE ROZPLANOWAĆ SWOJE ŻYCIE

KOŁO ŻYCIA – JAK ŚWIADOMIE ROZPLANOWAĆ SWOJE ŻYCIE

Dzisiejszy temat jest jednym z tych, które mogą naprawdę zmienić perspektywę, z jakiej patrzycie na swoje życie. Będziemy rozmawiać o kole życia. O tym, jak dzieli się nasze życie na poszczególne obszary, dlaczego świadomość tego podziału jest tak fundamentalnie ważna i jak mądrze rozplanować życie, żeby nie budzić się pewnego dnia z poczuciem, że coś nam umknęło.
To nie będzie powierzchowne gadanie o tym, żebyście sobie narysowały kółko i postawiły ocenki od jednego do dziesięciu. Ja chcę dziś z Wami pójść głębiej. Chcę, żebyśmy zrozumiały, dlaczego nasze życie się fragmentaryzuje, dlaczego pewne obszary zaniedbujemy, a w inne uciekamy, i co z tym zrobić.
Bo widzicie, koło życia to jest w pewnym sensie mapa naszej egzystencji. A żeby gdziekolwiek dojść, trzeba najpierw wiedzieć, gdzie się jest.
Kiedy żyjemy na autopilocie, nie zatrzymujemy się, żeby spojrzeć na swoje życie z lotu ptaka, to tracimy coś niezwykle cennego – tracimy sprawczość. Tracimy poczucie, że to my jesteśmy autorkami swojego życia.

CZYM JEST KOŁO ŻYCIA I SKĄD SIĘ WZIĘŁO
Zaczynajmy od fundamentów. Czym właściwie jest koło życia?
Koło życia, to narzędzie, które w formie graficznej przedstawia najważniejsze obszary naszego życia. Każdy kawałek reprezentuje inny aspekt życia. I kiedy spojrzycie na to koło, widzicie od razu, które kawałki są duże i pełne, a które małe i zaniedbane.
To narzędzie w swojej współczesnej formie jest najczęściej przypisywane Paulowi J. Meyerowi. Ale sama idea, że życie składa się z wielu wymiarów, które muszą być w równowadze, jest stara jak świat. Starożytni Grecy – Arystoteles w Etyce nikomachejskiej pisał, że dobre życie wymaga harmonii między ciałem, umysłem, relacjami, działalnością obywatelską i kontemplacją.
W psychologii mamy koncepcję, która pięknie koresponduje z kołem życia – to piramida potrzeb Abrahama Maslowa. Maslow w 1943 roku zaproponował hierarchię potrzeb, od fizjologicznych, przez bezpieczeństwo, przynależność, szacunek, aż po samorealizację. I to jest dokładnie to, o czym mówi koło życia. Wszystkie obszary naszego życia działają jednocześnie. Nie możemy powiedzieć – teraz zajmę się tylko karierą, a relacjami zajmę się za pięć lat. Znaczy, możemy tak powiedzieć, ale zapłacimy za to cenę. I najczęściej ta cena jest wyższa, niż się spodziewamy.
W klasycznym modelu koła życia wyróżniamy najczęściej 4 segmentów. Różni autorzy nazywają je trochę inaczej, ale rdzeń jest podobny.

Po pierwsze – zdrowie i ciało. To jest fundament. Nasze ciało jest jedynym miejscem, w którym naprawdę mieszkamy. Zadbaj o swoje ciało, bo to jedyne miejsce, w którym musisz żyć. Ale ja dodam od siebie – szczególnie my, kobiety, mamy z ciałem skomplikowaną relację. Żyjemy w kulturze, która jednocześnie seksualizuje nasze ciała i każe nam za nie przepraszać.

Po drugie – relacje intymne, partnerskie, życie towarzyskie i relacje społeczne, rodzina.
Dla wielu z nas to jest ten obszar, który definiuje nasz dobrostan emocjonalny. I to nie jest słabość, to jest biologia i psychologia. Badania neuroobrazowe pokazują, że ból odrzucenia aktywuje te same obszary mózgu co ból fizyczny. Jakość relacji społecznych jest najsilniejszym predyktorem zdrowia i szczęścia. Nie pieniądze, nie sława, nie kariera. Relacje. Dobre relacje chronią nasze ciała i nasze umysły.
To są relacje z rodzicami, z rodzeństwem, z dziećmi, z rodziną pochodzenia. I tu wchodzimy na teren, który jest dla wielu kobiet niezwykle emocjonalny. Bo to w rodzinie powstały nasze pierwsze schematy, pierwsze przekonania o sobie i o świecie. To, co Murray Bowen, twórca terapii systemowej, nazywał procesem transmisji wielopokoleniowej – wzorce emocjonalne i relacyjne, które przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie. Czasem nawet nie wiemy, że je nosimy.

Po trzecie – kariera i rozwój zawodowy, finanse, pieniądze, praca, powołanie, misja. To, co daje nam poczucie kompetencji, wkładu, znaczenia. Wyróżnia trzy sposoby, w jakie ludzie mogą postrzegać swoją pracę – jako robotę, jako karierę lub jako powołanie. I te trzy orientacje mają fundamentalnie różny wpływ na nasze samopoczucie i satysfakcję z życia. I wiem, że dla wielu z nas to jest temat trudny, obciążony wstydem, lękiem, poczuciem braku. Socjologicznie kobiety mają z pieniędzmi inną relację niż mężczyźni, bo przez wieki byłyśmy finansowo zależne. I nawet jeśli dziś zarabiamy własne pieniądze, to gdzieś głęboko mogą siedzieć przekonania, że nie wolno nam mieć dużo, że to nie wypada, że pieniądze psują charakter. To są relikty kulturowe, nie prawdy.

Po czwarte – rozwój osobisty i edukacja, duchowość, sens, wartości. Uczenie się, rośnięcie, poszerzanie horyzontów. Osoby z nastawieniem wzrostowym wierzą, że mogą się rozwijać, że inteligencja i umiejętności nie są dane raz na zawsze. I to nastawienie jest jednym z najsilniejszych predyktorów sukcesu i satysfakcji z życia. Poszukiwanie sensu jest podstawową siłą napędową człowieka. To jest poczucie, że nasze życie ma sens, że jest częścią czegoś większego. Nawet w najstraszniejszych okolicznościach człowiek może znaleźć sens. I że to właśnie sens jest tym, co pozwala przetrwać.

DLACZEGO NASZE KOŁO JEST NIERÓWNE
Teraz dochodzimy do pytania, które jest naprawdę fascynujące. Dlaczego nasze koła życia są nierówne? Dlaczego tak trudno jest utrzymać równowagę między wszystkimi obszarami?
I tu chcę Wam powiedzieć coś ważnego, bo w wielu materiałach o kole życia jest taki przekaz – jeśli Twoje koło jest nierówne, to znaczy, że robisz coś źle. A ja Wam mówię – nie. To nie jest tak proste. I nie jest to kwestia indywidualnego zawinienia.
To oznacza, że warunki wyjściowe nie są równe. Kiedy masz dwa, trzy razy mniej czasu na siebie, na swoje zdrowie, na swój rozwój, na swoje przyjaźnie, bo zajmujesz się wszystkim i wszystkimi, to Twoje koło życia będzie nierówne nie dlatego, że Ci brakuje dyscypliny czy motywacji. Ono będzie nierówne dlatego, że system, w którym żyjesz, jest zaprojektowany tak, żeby Twoja energia szła na potrzeby innych.
I tu muszę powiedzieć coś, co może być trudne do usłyszenia. Wiele z nas internalizuje ten system. Przyjmujemy go jako własny wybór. Mówimy sobie – ja po prostu lubię się opiekować. Ja po prostu jestem taka, że potrzeby innych stawiam na pierwszym miejscu. I oczywiście, opiekuńczość jest piękną cechą. Ale pytanie brzmi – czy to jest wolny wybór, czy zinternalizowany nakaz kulturowy? Czy naprawdę chcesz poświęcić swoje zdrowie, żeby dom był idealnie czysty, czy może po prostu boisz się oceny, boisz się, że ktoś powie, że jesteś złą matką, złą żoną, złą kobietą? Ta chroniczna rezygnacja z siebie prowadzi do depresji, do wypalenia, do poczucia pustki. To nie jest przypadek, że depresja dotyka kobiety dwukrotnie częściej niż mężczyzn. To nie jest kwestia hormonów, choć hormony odgrywają pewną rolę. To jest w dużej mierze kwestia warunków życia.
Są jeszcze mechanizmy psychologiczne, które powodują, że nasze koło życia jest nierówne.

Pierwszy mechanizm to unikanie.
My, ludzie, mamy tendencję do unikania tego, co trudne, bolesne, niekomfortowe. Kiedy jakiś obszar życia jest źródłem bólu – na przykład relacja partnerska, która nie działa – mamy tendencję do ucieczki w inne obszary. Rzucamy się w pracę, bo praca daje nam poczucie kontroli i kompetencji, którego brakuje nam w związku. Albo rzucamy się w jedzenie, bo jedzenie daje nam chwilowe pocieszenie. Albo rzucamy się w zakupy, bo zakupy dają nam chwilowy zastrzyk dopaminy.
I wtedy nasze koło życia wygląda tak – kariera na dziesięć, a relacja na dwa. I z zewnątrz może to wyglądać jak sukces. Ale w środku jest pustka.

Drugi mechanizm to, zniekształcenie poznawcze. Aaron Beck, twórca terapii poznawczej, zidentyfikował szereg wzorców myślenia, które prowadzą nas na manowce. Jeden z nich to myślenie czarno-białe, polaryzacyjne – albo jestem idealną matką, albo jestem okropną matką. Nie ma nic pomiędzy. Inny to katastrofizacja – jeśli teraz poświęcę czas dla siebie zamiast dla dziecka, moje dziecko będzie miało traumę do końca życia. Jeszcze inny to dyskontowanie pozytywów – tak, mam dobrą pracę, ale to nic takiego, każdy by to mógł. Te zniekształcenia powodują, że nie potrafimy realistycznie ocenić poszczególnych obszarów naszego życia. Albo je umniejszamy, albo wyolbrzymiamy problemy, albo w ogóle nie widzimy, że dany obszar wymaga uwagi.

Trzeci mechanizm to nawyki i rutyna. Mózg kocha automatyzmy, bo automatyzmy oszczędzają energię. Wstajemy, robimy te same rzeczy, myślimy te same myśli, reagujemy w ten sam sposób. I to jest efektywne z punktu widzenia neurobiologii, ale katastrofalne z punktu widzenia świadomego życia. Bo żeby wyrównać koło życia, trzeba wyjść z automatyzmu. Trzeba uruchomić system drugi. Trzeba zatrzymać się i zadać sobie trudne pytania.

I jest jeszcze czwarty mechanizm, o którym mówi się rzadziej, a który uważam za absolutnie kluczowy. To jest lęk egzystencjalny. Irvin Yalom, psychiatra egzystencjalny, opisuje cztery ostateczne problemy ludzkiego istnienia – śmierć, wolność, izolację i bezsensowność. I twierdzi, że ogromna część naszego funkcjonowania jest próbą obrony przed konfrontacją z tymi tematami. Kiedy ktoś Was pyta, jak oceniasz swoje życie w obszarze sensu i duchowości, i dajecie trzy na dziesięć, to nie jest tylko informacja o zaniedbaniu. To jest moment konfrontacji z pytaniem, po co w ogóle żyję. I wielu ludzi woli tego pytania nie zadawać, bo odpowiedź może być przerażająca. Albo, co gorsza, może się okazać, że odpowiedzi jeszcze nie mamy. Ale ja Wam powiem – nie mieć odpowiedzi na pytanie o sens życia nie jest porażką. To jest punkt wyjścia. To jest moment, w którym zaczyna się prawdziwe poszukiwanie. Sens nie jest czymś, co wymyślamy. Sens jest czymś, co odkrywamy. I każda z Was ma ten sens w sobie, nawet jeśli jeszcze go nie widzi.

ŚWIADOMOŚĆ JAKO PUNKT ZWROTNY
Możecie mieć najpiękniej narysowane koło życia na świecie, możecie się ocenić w każdym obszarze, możecie nawet napisać plan działania – ale jeśli nie macie świadomości, to wszystko jest tylko intelektualnym ćwiczeniem, które nic nie zmieni. Czym jest świadomość w tym kontekście? To jest zdolność do obserwowania własnego życia z pewnego dystansu, bez natychmiastowego oceniania, reagowania, uciekania. Nigdy nie jesteśmy w pełni świadome. Prześlizgujemy się po powierzchni życia, zamiast w nie zanurzać. A świadomość jest warunkiem koniecznym zmiany.

Pierwszy etap to prekontemplacja – osoba nie jest świadoma, że ma problem. Nie widzi potrzeby zmiany.
Drugi etap to kontemplacja – osoba zaczyna zdawać sobie sprawę, że coś wymaga zmiany, ale jeszcze nie jest gotowa do działania. I dopiero potem przychodzą kolejne etapy – przygotowanie, działanie, utrzymanie. Co to oznacza? To oznacza, że bez świadomości nie ma nawet pierwszego kroku. Nie można zmienić tego, czego się nie widzi. Nie można poprawić tego, czego się nie zauważa. I tu koło życia jest genialnym narzędziem, bo ono wymusza akt świadomości. Kiedy siadasz i patrzysz na osiem obszarów swojego życia, i musisz uczciwie ocenić, gdzie jesteś, to jest moment przebudzenia. Czasem bolesnego przebudzenia. Bo może okaże się, że Twoje zdrowie jest na trójce, a Ty udawałaś przed sobą, że jest dobrze. Może okaże się, że Twoja relacja partnerska jest na dwójce, a Ty od lat wciskasz to pod dywan. Może okaże się, że Twoje życie towarzyskie jest na jedynce, bo pozwoliłaś, żeby wszystkie przyjaźnie umarły, bo nie miałaś czasu. I ten moment konfrontacji jest trudny. Ale jest też piękny. Bo to jest moment, w którym przestajesz się okłamywać. A przestanie okłamywania się jest aktem odwagi. Więc kiedy dzisiaj patrzysz na swoje koło życia i czujesz dyskomfort, gdy widzisz te niskie oceny – ten dyskomfort jest zdrowy. To jest Twoje ciało i Twoja psychika, które mówią Ci – tu jest coś, na co musisz spojrzeć. Ale świadomość to nie tylko widzenie tego, co jest. To jest także rozumienie, dlaczego tak jest. I tu wracamy do tych mechanizmów, o których mówiłam wcześniej. Kiedy widzisz, że Twoje zdrowie jest na trójce, następne pytanie brzmi – dlaczego? Czy to dlatego, że nie mam czasu? A jeśli nie mam czasu, to dlaczego nie mam czasu? Bo pracuję po dwanaście godzin? A dlaczego pracuję po dwanaście godzin? Bo boję się, że jak zwolnię, to okaże się, że nie jestem wystarczająca? A skąd jest to przekonanie, że nie jestem wystarczająca? Z dzieciństwa? Z relacji z mamą, która nigdy nie powiedziała, że jest ze mnie dumna? Widzicie, jak głęboko to może iść? Koło życia to nie jest powierzchowne narzędzie. To jest drzwi do głębokiej samopoznania. Pod warunkiem, że mamy odwagę przez te drzwi przejść.
Koło życia pomaga nam powiększyć pierwszy obszar – obszar otwarty. Pomaga nam zobaczyć to, co było w fasadzie – to, co wiedzieliśmy, ale udawaliśmy, że nie wiemy. I czasem pomaga nam odkryć ślepe punkty – te rzeczy, których naprawdę nie widziałyśmy. I dlatego tak ważne jest robienie koła życia nie tylko samodzielnie, ale także w rozmowie z kimś zaufanym. Z terapeutą, z coachem, z bliską przyjaciółką. Bo ta druga osoba może zobaczyć to, czego my sami nie widzimy.

JAK ŚWIADOMIE ROZPLANOWAĆ ŻYCIE

Krok pierwszy – audyt.
Weźcie swoje koło życia i oceńcie każdy z ośmiu obszarów w skali od jednego do dziesięciu. Oceńcie, jak czujecie się w danym obszarze.

Krok drugi – identyfikacja obszaru kluczowego. Nie próbujcie naprawiać wszystkiego naraz. To jest przepis na paraliż i frustrację. Czasem warto zacząć od tego, co nazywam obszarem dźwigni – obszarem, którego poprawa pociągnie za sobą poprawę w innych. Na przykład, jeśli poprawicie swoje zdrowie, to będziecie miały więcej energii na pracę, na relacje, na rozwój.

Krok trzeci – zrozumienie przyczyn. Nie wystarczy wiedzieć, że dany obszar jest na niskim poziomie. Trzeba zrozumieć dlaczego. Moje zdrowie jest na trójce. Dlaczego? Bo nie ćwiczę i źle się odżywiam. Dlaczego? Bo nie mam czasu. Dlaczego nie mam czasu? Bo pracuję po dziesięć godzin dziennie i potem zajmuję się domem. Dlaczego pracuję po dziesięć godzin? Bo boję się powiedzieć nie, boję się, że mnie zwolnią. Dlaczego boję się powiedzieć nie? Bo w dzieciństwie nauczyłam się, że miłość jest warunkowa, że muszę zasłużyć na akceptację przez bycie posłuszną i produktywną. Widzicie? Piąte dlaczego prowadzi Was do miejsca, w którym naprawdę leży problem. I to jest miejsce, w którym zaczyna się prawdziwa praca. Nie na poziomie technik zarządzania czasem, ale na poziomie przekonań, schematów, wzorców emocjonalnych.

Krok czwarty – wizja. Zastanówcie się, jak chcecie, żeby wyglądał każdy z tych obszarów. Nie jak powinien wyglądać, ale jak chcecie, żeby wyglądał. To jest fundamentalna różnica. Powinnam jest głosem zinternalizowanego krytyka, głosem społecznych oczekiwań, głosem lęku. Chcę jest głosem autentycznego ja. Więc kiedy tworzysz wizję swojego koła życia, pytaj siebie – czego naprawdę chcę? Nie, czego oczekują ode mnie inni. Nie, co jest społecznie akceptowalne. Nie, co wypadałoby chcieć. Czego ja, w głębi serca, naprawdę pragnę?

Krok piąty – małe kroki. Nie musisz zmienić wszystkiego z dnia na dzień. Wystarczy, że każdego dnia będziesz o jeden procent lepiej. To wydaje się mało, ale efekt kumulacji jest potężny. Jeden procent dziennie to trzydzieści siedem razy lepiej na koniec roku. Trzydzieści siedem razy. To jest siła procentu składanego zastosowana do rozwoju osobistego. Więc jeśli Twoje zdrowie jest na trójce, nie musisz jutro biec maraton. Możesz jutro iść na piętnastominutowy spacer. Pojutrze na dwudziestominutowy. Za tydzień na trzydziestominutowy. I za miesiąc, kiedy spojrzysz wstecz, zobaczysz, że Twoje zdrowie jest już na czwórce. A za pół roku na szóstce.

Krok szósty – systemy zamiast celów. Cele są ważne, bo dają kierunek. Ale to systemy – codzienne rutyny, nawyki, struktury – decydują o tym, czy cel zostanie osiągnięty. Cel to chcę mieć lepszą relację z partnerem. System to co tydzień spędzamy razem wieczór bez telefonów, raz w miesiącu idziemy na randkę, codziennie rano pytam go, jak się czuje, i naprawdę słucham odpowiedzi. (Książka)
Więc nie mów sobie – będę dbać o zdrowie. Powiedz sobie – w poniedziałki, środy i piątki o siódmej rano idę na trzydziestominutowy spacer w parku koło domu.

Krok siódmy – regularna rewizja. Koło życia to nie jest ćwiczenie, które robisz raz i odkładasz do szuflady. To jest narzędzie, do którego wracasz regularnie. Raz w miesiącu, raz na kwartał, raz na pół roku – znajdź rytm, który Ci odpowiada. I za każdym razem patrz, co się zmieniło. Gdzie jest postęp, gdzie jest regres, co wymaga uwagi. To jest proces. To jest praktyka. To jest coś, co robisz każdego dnia, każdego tygodnia, każdego roku. Życie się zmienia. Wy się zmieniacie. Wasze priorytety się zmieniają. To, co było ważne w dwudziestce, może być nieistotne w czterdziestce, i odwrotnie.
Więc Wasze koło życia w trzydziestce będzie wyglądać inaczej niż w pięćdziesiątce. I to jest w porządku. To nie jest niestabilność. To jest rozwój.

Podsumowanie:
Po pierwsze – zróbcie swoje koło życia.
Po drugie – wybierzcie jeden obszar i zadajcie sobie pięć razy pytanie dlaczego.

Po trzecie – znajdźcie jedną osobę, z którą możecie o tym porozmawiać.

Wasze życie nie musi być idealne. Musi być Wasze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *